Ricoh ogłosił GR IV Monochrome – wersję popularnego kompaktu GR IV, która rejestruje wyłącznie obraz czarno-biały. To propozycja w 30. rocznicę serii GR i jeden z najciekawszych aparatów dla fotografów ulicznych w tym roku.
Dlaczego matryca monochromatyczna?
Sensor APS-C o rozdzielczości ok. 25,7 Mpix nie ma filtra Bayera, więc każdy piksel rejestruje pełną informację o jasności. Aparat nie musi „zgadywać” kolorów (brak demozaikowania), dzięki czemu zdjęcia są ostrzejsze, mają bogatszą tonalność i czystszy obraz przy wysokich czułościach. Matryca nie ma też filtra AA.
Najważniejsze parametry
- Monochromatyczna matryca APS-C (23,3 × 15,5 mm), ok. 25,74 Mpix
- Obiektyw 18,3 mm f/2.8 (ekwiwalent 28 mm), 7 soczewek w 5 grupach
- Wbudowany filtr czerwony włączany jednym przełącznikiem
- ISO 160–409 600
- 5-osiowa stabilizacja matrycy SR
- Migawka elektroniczna do 1/16 000 s
- Wideo Full HD 60p
- Waga 262 g z akumulatorem i kartą, korpus ze stopu magnezu
Nowe tryby Image Control („Solid”, „Grainy”) przygotowano specjalnie pod czerń i biel. Wbudowany filtr czerwony przyciemnia niebo i podbija kontrast – efekt znany z fotografii analogowej, tu dostępny bez zakładania dodatkowego szkła.
Cena i dostępność
W Polsce GR IV Monochrome kosztuje ok. 7699 zł (w Europie 1899,99 EUR, w USA 2199,95 USD), czyli wyraźnie więcej niż kolorowy GR IV. Sprzedaż ruszyła w lutym 2026.
Dla kogo?
To aparat dla osób, które i tak pracują w czerni i bieli: fotografów ulicznych, reportażystów i miłośników klasycznej estetyki. Jeśli potrzebujesz koloru choćby okazjonalnie, rozsądniejszym wyborem będzie standardowy GR IV. Dla purystów monochromu to jednak jedna z najmniejszych i najlepszych opcji na rynku.
Co daje brak filtra kolorów w praktyce?
W zwykłej matrycy każdy piksel rejestruje tylko jedną barwę, a pozostałe dwie aparat wylicza z sąsiadów. To proces, który zawsze kosztuje trochę szczegółu i dodaje szum. Matryca monochromatyczna rejestruje wyłącznie jasność, więc obraz jest ostrzejszy „u źródła”, a przejścia tonalne gładsze. Różnicę widać najbardziej w drobnych fakturach: tynku, materiale, włosach – i przy wysokich czułościach, gdzie ziarno wygląda bardziej jak w filmie analogowym niż cyfrowy szum.
Filtr czerwony jak w analogu
W fotografii czarno-białej filtry barwne sterują tonalnością: czerwony przyciemnia niebieskie niebo i podbija kontrast chmur, rozjaśnia skórę. W GR IV Monochrome jest wbudowany i włącza się jednym przełącznikiem, więc nie trzeba wozić ze sobą szkiełek ani zdejmować ich przy zmianie światła.
Ograniczenia, o których warto wiedzieć
To aparat bez kompromisów, ale i bez odwrotu: nie zrobisz nim zdjęcia w kolorze, nawet „na wszelki wypadek”. Wideo ograniczono do Full HD 60p, więc nie jest to narzędzie dla twórców wideo. Obiektyw 28 mm jest stały – do portretu z dystansu trzeba kadrować w postprodukcji, na szczęście przy 25 Mpix jest z czego.
Dla kogo?
Dla fotografów ulicznych i dokumentalnych, którzy i tak konwertują wszystko do czerni i bieli, a także dla osób, które chcą narzucić sobie ograniczenie i patrzeć na światło zamiast na kolor. Jeśli fotografujesz różnorodnie – rodzinnie, podróżniczo, produktowo – rozsądniejszy będzie zwykły GR IV.
Najczęstsze pytania
Czy da się z pliku RAW odzyskać kolor? Nie – matryca po prostu go nie rejestruje.
Czy 7699 zł to dużo? To ok. 2700 zł więcej niż kolorowy GR IV. Dopłata dotyczy niszowej matrycy produkowanej w małych seriach.
Czy aparat jest odporny na kurz? Ricoh nie deklaruje pełnej hermetyzacji – w serii GR kurz na matrycy to znany temat, warto unikać zmian ustawień w piaskowym wietrze.
Źródło: materiały Ricoh Imaging. Zdjęcie: materiały prasowe Ricoh Imaging.





